Wielkie przebudzenie na rynkach. Giełdowe byki ruszają na zakupy
W zaledwie siedem dni na globalne rynki wpłynęła rzeka pieniędzy. Z najnowszych danych wynika, że inwestorzy błyskawicznie zrzucili z siebie rynkowy strach i z potężnym impetem wrócili do kupowania. Co dokładnie stoi za tym nagłym zwrotem akcji i jak pozycjonuje się globalny kapitał? Rozkładamy na czynniki pierwsze najświeższe dane z rynków finansowych.
Apetyt na ryzyko wraca ze zdwojoną siłą
Jak donosi agencja Reuters, opierając się na prestiżowych danych LSEG Lipper, w tygodniu zakończonym 18 lutego globalne fundusze akcyjne zostały zasilone potężną kwotą 36,33 mld USD. To absolutny przełom po okresie niepewności oraz największy jednorazowy zastrzyk kapitału notowany od 14 stycznia.
Skąd ten nagły optymizm inwestorów? Głównym motorem napędowym okazały się słabnące obawy o kondycję spółek z branży sztucznej inteligencji (AI). Jeszcze niedawno zagraniczni analitycy z Wall Street ostrzegali przed przegrzaniem i zbyt wysokimi wycenami gigantów technologicznych, co skutkowało nerwowymi ruchami w portfelach. Teraz jednak widać wyraźnie, że „ulica” oraz duzi gracze postanowili agresywnie odkupić rynkowe dołki.
Rotacja sektorowa i gra pod decyzje Fed
Eksperci z globalnych instytucji finansowych, takich jak UBS Global Wealth Management czy DWS Group, regularnie wskazują w swoich raportach na niezwykle ważne zjawisko. Rynki napędza obecnie tzw. rotacja sektorowa. Kapitał zaczął szerokim strumieniem płynąć do spółek z branż, które dotychczas pozostawały w cieniu boomu na sztuczną inteligencję. Inwestorzy szukają „ukrytej wartości” w bardziej tradycyjnych segmentach gospodarki, co pozwala na zdrowszy i szerszy wzrost giełdowych indeksów.
Dodatkowym paliwem dla giełdowych byków był styczniowy raport o inflacji w USA. Umocnił on przekonanie, że amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) ostatecznie zdecyduje się na zapowiadane luzowanie polityki pieniężnej w tym roku. Jak doskonale wiedzą bywalcy Wall Street, wizja niższych stóp procentowych to najsilniejszy katalizator dla ryzykownych aktywów.
Optymizm ten został delikatnie ostudzony dopiero w środę. Wtedy na światło dzienne wyszedł protokół z ostatniego posiedzenia FOMC (tzw. minutes), z którego wynika, że amerykańscy decydenci wciąż preferują dużą ostrożność w kwestii tempa obniżania kosztu pieniądza.
Gdzie dokładnie płyną miliardy dolarów?
Zaglądając w szczegóły raportu LSEG Lipper, można zauważyć jednoznaczne kierunki migracji globalnego kapitału:
- Fundusze europejskie – to one przyciągnęły najwięcej, bo aż 17,2 mld USD. Jest to wynik niemal identyczny jak tydzień wcześniej, co potwierdza stabilny i silny powrót zaufania inwestorów do gospodarek Starego Kontynentu.
- Fundusze amerykańskie – odnotowały spektakularny zwrot, pozyskując łącznie 11,77 mld USD netto. Tydzień wcześniej traciły one kapitał (odpływ rzędu 1,48 mld USD), co dobitnie pokazuje, jak błyskawicznie potrafią zmieniać się nastroje za oceanem.
- Fundusze azjatyckie – również znalazły się na wyraźnym plusie, zyskując solidne zasilenie w kwocie 3,8 mld USD netto.
Bezpieczne przystanie wciąż gromadzą kapitał
Choć to akcje kradną teraz całe „show”, mądrzy inwestorzy nie zapominają o żelaznej zasadzie dywersyfikacji. Dane z raportów bezlitośnie pokazują, że globalne fundusze obligacji pozyskały aż 19,8 mld USD. Oznacza to, że notują one nieprzerwany napływ kapitału netto już siódmy tydzień z rzędu. Zagraniczni analitycy podkreślają, że rynek długu wciąż oferuje wysoce atrakcyjne rentowności, które świetnie stabilizują portfele inwestycyjne.
Niesłabnącym powodzeniem cieszą się także fundusze rynku pieniężnego, do których trafiło 7,05 mld USD. To ich czwarty zyskowny tydzień z rzędu. Część kapitału woli po prostu bezpiecznie czekać na rozwój sytuacji, inkasując pewne i wciąż wysokie odsetki.
Złoto nagle traci swój blask
Co niezwykle ciekawe, na fali potężnego rynkowego optymizmu ucierpiały metale szlachetne. Z funduszy złota i metali szlachetnych odpłynęło netto 1,86 mld USD, co brutalnie przerwało świetną passę pięciu tygodni wzrostów. Kiedy giełdy rosną w zawrotnym tempie, a strach maleje, klasyczne i bezpieczne aktywa po prostu przegrywają walkę o uwagę spekulantów.
Giełdy znów wrzuciły wyższy bieg, a inwestycje ryzykowne pękają w szwach od nadmiaru nowej gotówki. Jeśli ten impet się utrzyma, a inflacja w USA nie sprawi przykrej niespodzianki, możemy być świadkami przedłużenia doskonałej hossy w kolejnych miesiącach.


