Bliski Wschód w ogniu, złoty traci na wartości
Napięta sytuacja wokół Iranu i ryzyko blokady strategicznej cieśniny Ormuz wywołały falę niepokoju na globalnych rynkach finansowych. Inwestorzy, w obawie przed eskalacją konfliktu, masowo wycofują kapitał z bardziej ryzykownych aktywów, lokując go w tzw. bezpiecznych przystaniach. Dla polskiej waluty oznacza to jedno: osłabienie.
W poniedziałek rano kurs euro przekroczył poziom 4,23 zł, a dolar amerykański wyceniany był na ponad 3,60 zł. To bezpośredni efekt wzrostu awersji do ryzyka. Analitycy prognozują, że w najbliższych dniach kurs EUR/PLN może dotrzeć do strefy 4,23-4,2450, a USD/PLN utrzymać się powyżej 3,60. Taka sytuacja wynika z możliwej redukcji zaangażowania zagranicznych inwestorów na polskim rynku. W momentach globalnej niepewności kapitał tradycyjnie ucieka w stronę dolara i franka szwajcarskiego, co osłabia waluty rynków wschodzących, w tym złotego.
Cieśnina Ormuz: Globalne „wąskie gardło”
Kluczowym punktem zapalnym jest cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest nawet jedna trzecia światowego handlu ropą naftową drogą morską. To jedyna droga morska dla eksportu surowca z takich potęg jak Arabia Saudyjska, Iran, Irak czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Długotrwała blokada tego szlaku, jak ostrzegają eksperci, to gwarancja globalnej recesji i drastycznego wzrostu cen ropy. Już teraz na poniedziałkowym otwarciu notowania ropy Brent wystrzeliły w górę, na moment przekraczając 80 USD za baryłkę.
RPP przed trudną decyzją. Co ze stopami procentowymi?
Wzrost cen ropy i osłabienie złotego stawiają pod ogromnym znakiem zapytania środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Jeszcze do niedawna rynek powszechnie oczekiwał pierwszej w tym roku obniżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych, do poziomu 3,75%. Ruch ten był już w pełni wyceniony przez inwestorów.
Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmieniła. Drożejąca ropa to prosta droga do wzrostu presji inflacyjnej, co może skutecznie ostudzić zapał RPP do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Analitycy wskazują, że jeśli umocnienie cen ropy i osłabienie złotego przybiorą na sile, może to być decydujący argument za odłożeniem cięcia stóp w czasie. Z reguły banki centralne starają się nie reagować gwałtownie na jednorazowe szoki podażowe, takie jak nagły wzrost cen surowców. Jednak trwały wzrost ryzyka geopolitycznego może skłonić Radę do przyjęcia bardziej ostrożnego stanowiska.
Co dalej z polską gospodarką?
Ekonomiści są podzieleni w ocenach długofalowych skutków konfliktu dla Polski.
- Scenariusz optymistyczny: Część analityków zwraca uwagę, że konflikt rozgrywa się daleko od Polski. Co więcej, może on osłabić potencjał Rosji na froncie ukraińskim, co w średnim terminie mogłoby paradoksalnie poprawić sentyment inwestorów do polskich aktywów.
- Scenariusz ostrożny: Inni ekonomiści, patrząc na przeszłe epizody wzrostu awersji do ryzyka, spodziewają się wzrostu rentowności krajowych obligacji. Pojawiają się oceny, że dochodowość 10-letnich obligacji skarbowych może wzrosnąć w okolice 4,95-5,00 proc.
W tle tych wydarzeń inwestorzy czekają na wtorkowe dane GUS dotyczące struktury wzrostu PKB w czwartym kwartale 2025 roku. Wstępny odczyt pokazał solidny wzrost na poziomie 4,0% rok do roku. Te dane, choć ważne, pozostaną jednak w cieniu globalnych napięć, które w najbliższych dniach będą głównym czynnikiem kształtującym nastroje na rynku.


