Bunt na pokładzie InPostu. Aberdeen mówi „nie” dla taniego przejęcia
Planowany szybki delisting i powrót spółki w prywatne ręce napotyka na pierwszy poważny opór. Oferta przejęcia InPostu, złożona przez potężne międzynarodowe konsorcjum, została oficjalnie skrytykowana przez jednego z istotnych graczy rynkowych. Aberdeen Group, brytyjski gigant inwestycyjny, zapowiedział głosowanie przeciwko transakcji, argumentując, że proponowana cena nie odzwierciedla rzeczywistej wartości perły polskiej logistyki. Dla rynku to jasny sygnał, że walka o ostateczną kwotę wykupu może być znacznie bardziej zacięta, niż początkowo zakładano.
Aberdeen punktuje: To oportunizm, a nie uczciwa wycena
W oficjalnym liście skierowanym do władz spółki analitycy Aberdeen nie owijają w bawełnę. Ich zdaniem oferta na poziomie 15,60 EUR za akcję jest próbą wykorzystania chwilowej słabości notowań, a nie rzetelną propozycją biznesową. Matthew Peacock z Aberdeen wprost nazwał ten ruch oportunistycznym, zwracając uwagę na bolesny dla akcjonariuszy paradoks. Proponowana obecnie stawka jest niższa niż cena z debiutu giełdowego w 2021 roku, która wynosiła wówczas 16,00 EUR.
Stanowisko brytyjskiego funduszu rzuca cień na jednomyślne poparcie, jakiego transakcji udzielił obecny zarząd. Aberdeen zarzuca decydentom działanie wbrew interesom akcjonariuszy mniejszościowych, którzy liczyli na premię za lata dynamicznego rozwoju firmy. W piśmie do Heina Pretoriusa, szefa rady nadzorczej, padło wezwanie do pilnej i ponownej oceny podejścia do transakcji. To mocny cios w narrację konsorcjum, które liczyło na gładkie zamknięcie tematu jeszcze w drugiej połowie 2026 roku.
Strategiczny sojusz z FedExem w tle
Warto przyjrzeć się bliżej, kto dokładnie chce przejąć kontrolę nad paczkomatowym imperium. Za ofertą wycenianą łącznie na 7,8 mld EUR stoi nie tylko Rafał Brzoska, gwarantujący ciągłość wizji, ale także potężni partnerzy finansowi i branżowi. W skład grupy wchodzą fundusze Advent International oraz czeska PPF Group, jednak najciekawszym elementem tej układanki pozostaje FedEx.
Obecność amerykańskiego giganta kurierskiego sugeruje, że gra toczy się o coś więcej niż tylko wskaźniki finansowe. Dla FedExu przejęcie InPostu to szansa na błyskawiczne zdominowanie rynku dostaw „ostatniej mili” w Europie, co jest strategicznym celem trudnym do przecenienia. Właśnie ten aspekt strategiczny jest wodą na młyn dla krytyków oferty. Skoro InPost jest kluczowym elementem układanki dla globalnego gracza logistycznego, to dlaczego akcjonariusze mają oddać akcje poniżej ceny debiutu? Aberdeen słusznie zauważa, że unikalna pozycja rynkowa spółki powinna wiązać się z odpowiednią premią w wycenie.
Arytmetyka giełdowa i szanse na sukces
Aby plan zdjęcia spółki z giełdy w Amsterdamie się powiódł, konsorcjum musi zebrać 80 proc. akcji. Na ten moment inwestorzy dysponujący pakietem 48 proc. walorów zadeklarowali poparcie dla oferty. Choć wydaje się to solidną bazą, do sukcesu brakuje jeszcze ponad 30 punktów procentowych, a to w warunkach giełdowych wcale nie jest mało.
Choć sam pakiet Aberdeen Group wynosi 0,2 proc., w świecie wielkich finansów liczy się przede wszystkim efekt sygnałowy. Sprzeciw tak szanowanej instytucji może zadziałać jak kamień uruchamiający lawinę. Inne fundusze emerytalne i inwestycyjne, widząc opór Aberdeen, mogą wstrzymać się ze sprzedażą, licząc na podbicie ceny. To klasyczna gra nerwów, w której mniejszościowi akcjonariusze sprawdzają, jak bardzo zdeterminowany jest kupujący.
Czy InPost jest wart więcej niż 5 lat temu?
Głównym argumentem obrońców niskiej wyceny, w tym Heina Pretoriusa, jest zmiana otoczenia makroekonomicznego. Szef rady nadzorczej podkreśla, że IPO odbywało się w innych warunkach, a biznes od tego czasu ewoluował. To prawda, jednak ewolucja ta polegała głównie na gigantycznym wzroście skali. Inwestorzy patrzą na fundamenty i widzą spółkę, która skutecznie wyszła poza Polskę. Przejęcie francuskiego Mondial Relay oraz zbudowanie silnej pozycji w Wielkiej Brytanii sprawiły, że InPost stał się graczem paneuropejskim, a nie tylko lokalnym liderem.
Spółka konsekwentnie poprawia marżowość i optymalizuje logistykę, co czyni ją atrakcyjnym kąskiem. Argumentacja o „przejściowej słabości notowań” ma więc solidne podstawy. InPost wciąż jest postrzegany jako spółka wzrostowa, a nie dywidendowa, dlatego wycena powinna odzwierciedlać jej przyszły potencjał dominacji na Starym Kontynencie, a nie tylko obecny sentyment giełdowy.
Co to oznacza dla Twojego portfela?
Sytuacja robi się napięta, ale dla posiadaczy akcji może to być dobra wiadomość. Sprzeciw Aberdeen zwiększa prawdopodobieństwo, że konsorcjum będzie musiało sięgnąć głębiej do kieszeni, aby przekonać nieprzekonanych. W scenariuszu optymistycznym możemy spodziewać się podniesienia oferty powyżej obecnych 15,60 EUR. Rynek na razie reaguje spokojnie, z lekkim spadkiem kursu do 15,23 EUR, co sugeruje postawę wyczekującą. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Rafał Brzoska i jego partnerzy zdecydują się na korektę ceny, czy też zaryzykują fiasko wezwania przy obecnych warunkach.


