Likwidacja PIT: Rewolucja w portfelach Polaków czy prosta droga do katastrofy?
Do Sejmu trafił pomysł, który na pierwszy rzut oka brzmi jak marzenie każdego pracującego Polaka: całkowita likwidacja podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Wizja wyższej pensji netto, braku skomplikowanych rozliczeń i większej swobody finansowej rozbudza wyobraźnię. Jednak za tą obietnicą kryje się druga strona medalu, propozycja zakłada jednoczesne cięcia w największych programach socjalnych, takich jak „Rodzina 800+”, 13. i 14. emerytura.
Czy taka rewolucja podatkowa jest w ogóle możliwa? Przeanalizujmy, co ten pomysł oznacza w praktyce dla Twojego portfela, budżetu państwa i przyszłości usług publicznych, z których wszyscy korzystamy.
Gdzie leży haczyk? Twarde liczby i finanse państwa
Pomysłodawcy petycji obywatelskiej przedstawili prostą kalkulację. Ich zdaniem operacja byłaby dla budżetu państwa neutralna finansowo. Czy aby na pewno?
Argumentacja autora petycji opiera się na zestawieniu dwóch kwot:
- Wpływy z PIT do budżetu państwa: szacowane na około 97,6 mld zł w 2024 roku.
- Koszty programów socjalnych: („Rodzina 800+”, 13. i 14. emerytura) to łącznie około 97 mld zł.
Na papierze liczby wyglądają spójnie. Twórca petycji argumentuje, że rezygnacja z podatku w zamian za likwidację tych świadczeń bilansuje się niemal do zera. Dodatkowym plusem ma być ogromne uproszczenie systemu, redukcja biurokracji i wzmocnienie samodzielności finansowej obywateli.
Eksperci studzą emocje: Rzeczywiste wpływy z PIT są znacznie większe
Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Analiza Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji bezlitośnie obnaża fundamentalny błąd w powyższym rozumowaniu. Autor petycji pominął kluczowy element układanki.
Podatek PIT to nie tylko dochód budżetu centralnego. To przede wszystkim główne źródło finansowania samorządów – gmin, miast, powiatów i województw.
Po dodaniu tej części, obraz finansowy zmienia się diametralnie. W 2024 roku łączne wpływy z PIT to:
- 97,6 mld zł dla budżetu państwa.
- 80,6 mld zł dla jednostek samorządu terytorialnego.
Daje to łącznie ponad 178 miliardów złotych. To kwota niemal dwukrotnie wyższa, niż zakładali pomysłodawcy. Dziura, która powstałaby po likwidacji PIT, byłaby więc gigantyczna.
Świat bez PIT-u: Utopijna wizja czy realna alternatywa?
Zanim całkowicie odrzucimy ten pomysł, spójrzmy za granicę. Czy istnieją państwa, które z powodzeniem funkcjonują bez podatku dochodowego od osób fizycznych? Owszem, ale ich model biznesowy jest trudny do skopiowania w polskich warunkach.
Jak radzą sobie kraje bez podatku dochodowego?
- Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt: Ich bogactwo opiera się na ogromnych dochodach ze sprzedaży ropy naftowej i gazu. Państwo finansuje usługi publiczne bezpośrednio z zysków państwowych koncernów energetycznych.
- Monako, Bahamy, Kajmany: To tak zwane raje podatkowe lub centra finansowe. Ich budżety zasilane są głównie z podatków od konsumpcji (VAT), turystyki, opłat rejestrowych dla firm oraz podatków od nieruchomości luksusowych. Model ten działa w małych, wyspecjalizowanych gospodarkach.
Kluczowy wniosek jest taki, że kraje te zastępują PIT innymi, bardzo specyficznymi i potężnymi źródłami dochodu, których Polska nie posiada. Nie mamy ani złóż ropy naftowej porównywalnych z ZEA, ani statusu globalnego centrum finansowego jak Kajmany.
Zniesienie PIT w Polsce: Analiza potencjalnych skutków
Gdybyśmy jednak zdecydowali się na taki krok, co by to oznaczało w praktyce? Rozważmy dwie strony medalu.
Potencjalne korzyści (strona „za„)
- Wzrost dochodów netto: Każdy pracujący i emeryt otrzymywałby wyższe świadczenie „na rękę”.
- Uproszczenie systemu podatkowego: Zniknęłyby obowiązki związane z rocznym rozliczeniem PIT.
- Zmniejszenie biurokracji: Mniej pracy dla urzędów skarbowych i firm.
- Wzmocnienie samodzielności finansowej: Obywatele sami decydowaliby, na co przeznaczyć dodatkowe środki.
Ogromne ryzyka i zagrożenia (strona „przeciw„)
- Załamanie finansów samorządów: Bez dochodów z PIT gminy i miasta nie byłyby w stanie finansować szkół, przedszkoli, transportu publicznego, remontów dróg czy utrzymania zieleni. Proponowana rekompensata z VAT i CIT jest nierealistyczna – według szacunków na 2026 rok musiałaby wynieść ponad 225 mld zł, co przekracza dwukrotność planowanych wpływów z CIT.
- Wzrost innych podatków: Aby załatać gigantyczną dziurę w budżecie, rząd byłby zmuszony drastycznie podnieść inne podatki, najpewniej VAT i akcyzę, co uderzyłoby we wszystkich konsumentów, także tych najuboższych.
- Zwiększenie nierówności: Na likwidacji PIT najbardziej skorzystaliby najbogatsi, którzy płacą najwyższe kwoty podatku. Dla osób o niższych dochodach korzyść byłaby znacznie mniejsza, a jednocześnie straciliby oni dostęp do świadczeń socjalnych.
- Naruszenie porządku konstytucyjnego: Eksperci przypominają o art. 84 Konstytucji RP, który mówi, że każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów publicznych, w tym podatków.
Podsumowanie: Marzenie o niskich podatkach a twarda rzeczywistość
Pomysł likwidacji podatku PIT jest kuszący i z pewnością trafia na podatny grunt społecznego zmęczenia skomplikowanym systemem. Jednak chłodna analiza finansowa i konstytucyjna, przedstawiona przez ekspertów sejmowych, nie pozostawia złudzeń.
W obecnych realiach gospodarczych Polski, zniesienie PIT-u bez wprowadzenia alternatywnego, równie wydajnego źródła dochodu, doprowadziłoby do paraliżu finansów publicznych, a zwłaszcza do katastrofy w samorządach. Droga do prostszego i bardziej przyjaznego systemu podatkowego z pewnością jest potrzebna, ale proponowana rewolucja wydaje się drogą donikąd, generując więcej problemów, niż jest w stanie rozwiązać. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie na posiedzeniu sejmowej Komisji do Spraw Petycji.


