Rządowe miliony rozdane: Gamedev podzielony
Decyzje w sprawie przyznania publicznych pieniędzy zawsze budzą emocje, ale tegoroczne rozstrzygnięcie Programu Wsparcia Gier Wideo (IPK) wywołało na rynku prawdziwe trzęsienie ziemi. Z ponad 200 złożonych wniosków, sito selekcji przeszło zaledwie 20 podmiotów. To oznacza, że skuteczność aplikacji wyniosła mniej niż 10 proc., co świadczy o ogromnym głodzie gotówki w polskiej branży gamingowej.
Co ciekawe, pieniądze nie popłyną szerokim strumieniem do największych i najbogatszych, lecz zasilą portfele spółek średniej wielkości, dla których dofinansowanie gier może być kluczowym czynnikiem przyspieszającym premiery nowych tytułów.
Złota dwudziestka: kto rozbił bank?
Wśród giełdowych szczęśliwców, którzy zakwalifikowali się do wsparcia, znalazły się trzy podmioty dobrze znane inwestorom z warszawskiego parkietu. Decyzja ta może mieć istotny wpływ na ich wyceny w najbliższych dniach.
Na liście beneficjentów znaleźli się:
- The Farm 51 Group: gliwickie studio znane z łączenia gier z technologią (np. fotogrametrią). Dla twórców Chernobylite zastrzyk gotówki to szansa na dopracowanie kolejnych projektów bez nadmiernego rozwadniania akcjonariatu.
- Carbon Studio: specjaliści od wirtualnej rzeczywistości (VR). W ich przypadku dotacje są szczególnie istotne, bo rynek VR, choć rośnie, wciąż jest bardziej ryzykowny niż tradycyjne produkcje.
- Varsav Game Studios: spółka, która zasłynęła symulatorem pszczoły, a teraz szuka nowych nisz.
Dla tych firm pozytywna decyzja to jasny sygnał dla rynku: mamy zabezpieczone finansowanie, ryzyko płynności maleje, a jakość naszych projektów została zweryfikowana przez ekspertów.
Zimny prysznic dla gigantów
Największym zaskoczeniem poniedziałkowego komunikatu nie jest jednak lista wygranych, ale lista odrzuconych. Okazuje się, że dofinansowanie gier ominęło szerokim łukiem rynkowych faworytów.
Negatywnie rozpatrzono wnioski m.in.:
- 11 bit studios: twórcy kultowego Frostpunk i This War of Mine.
- One More Level: autorzy dynamicznego Ghostrunnera.
Dlaczego giganci przegrali?
Analitycy branżowi wskazują na dwa możliwe powody. Po pierwsze, kryteria programu często premiują innowacyjność technologiczną (R&D) lub projekty o specyficznym walorze edukacyjno-kulturowym, co nie zawsze pokrywa się z komercyjnymi hitami. Po drugie, w przypadku tak dużej konkurencji (ponad 200 firm!), komisja mogła priorytetowo traktować podmioty, dla których wsparcie jest „być albo nie być” projektu.
Dla 11 bit studios brak dotacji jest wizerunkową rysą, ale finansowo spółka sobie poradzi – posiada potężne zapasy gotówki. Dla mniejszych studiów, które znalazły się w grupie odrzuconych, sytuacja jest znacznie trudniejsza i może wymusić poszukiwanie kapitału poprzez emisję akcji.
Co to oznacza dla Twojego portfela?
Inwestorzy powinni uważnie obserwować kursy Carbon Studio i The Farm 51. W środowisku wysokich stóp procentowych i drogiego kredytu, bezzwrotna dotacja (lub niskooprocentowane wsparcie) to „darmowa dźwignia” dla biznesu. Wartość fundamentalna tych spółek właśnie wzrosła.
Z kolei w przypadku przegranych, jak One More Level, warto zachować spokój. Brak dotacji nie oznacza, że ich gry są słabe, oznacza jedynie, że nie wpisały się w biurokratyczny klucz lub konkurencja była po prostu zbyt silna. Jednak w krótkim terminie sentyment wokół tych walorów może być lekko negatywny.
Wniosek jest prosty: Selekcja w polskim gamedevie zaostrza się. Przetrwają ci, którzy potrafią nie tylko robić dobre gry, ale też skutecznie walczyć o kapitał.


